Co to jest bao?

Bao (inaczaj baozi) to pszenne nadziewane bułeczki, które robią ostatnio zawrotną karierę w Europie. Pochodzą one z Chin (bao w dialekcie północnochińskim oznacza właśnie „bułeczkę”), znają je dobrze mieszkańcy Singapuru i Malezji, a najlepsze bao można zjeść podobno w Tianjinie. Tam nazywane są one goubuli.

Bao  występuje w różnych odmianach i kształtach. Robi się z ciasta na bazie mąki pszennej, tłuszczu (zwykle oleju sezamowego), drożdży, octu ryżowego i cukru. Są dodatkiem do wielu dań. Są wypełnione farszem, zazwyczaj mięsnym, pastą fasolową lub bardziej egzotycznie – nadzieniem z nasion lotosu. Podobną potrawą, lecz bez nadzienia, są tak zwane mantou.

W restauracji najczęściej można kupić małe bao (ok. 3 cm), podaje się zazwyczaj po kilka sztuk. Większe wyroby (ok. 10 cm) serwowane są pojedynczo.

Sekretna receptura 

Tradycyjny chiński przepis na bao zaleca wyrobione ciasto ugotować na parze. Dzięki temu bułeczki są niezwykle puszyste, białe i błyszczące. Nie przypominają europejskiego pieczywa, a raczej znane w Polsce pampuchy. Znane są różne lokalne odmiany bao, a szczegóły przepisów są tajemnicą szefów kuchni. 

Po przygotowaniu ciasto nadziewa się mięsem lub warzywami. Całość doprawia się octem balsamicznym, przyprawą 5 smaków, sosem sojowym, pastą chili lub wedle uznania. Tradycyjnie bao podaje się na gorąco. Chińczycy zazwyczaj spożywają je na śniadanie.

Nie musimy jechać do Chin, by spróbować, jak smakuje bao. Również w Polsce puszyste bułeczki pojawiają się coraz częściej w menu barów i restauracji. Pyszne chińskie jedzenie możemy zamówić nawet z dostawą do domu. 

Chińska legenda

Jak powstały bao? Legenda głosi, że pierwsze bułeczki przypominające dzisiejsze bao lub mantou przygotował wielki chiński wódz Zhuge Liang, kiedy przymierzał się do przeprawienia się wraz z wojskiem przez rzekę. Zwyczaj nakazywał poświęcić pięćdziesiąt ludzkich głów dla ducha rzeki. By oszczędzić żołnierzy, dowódca postanowił przechytrzyć ducha rzeki. Zamiast ludzi zabił zwierzęta, a mięsem nadział uformowane w kształcie głowy bułeczki drożdżowe, po czym oddał je rzece. Inna wersja legendy głosi, że Zhuge Liang przygotował bułki w kształcie ludzkiej głowy po to, by złożyć je w ofierze i ocalić swoich żołnierzy od plagi. 

Jeśli w legendach tkwi ziarno prawdy, to znaczy, że bao mają rzeczywiście długą tradycję. Zhuge Liang żył bowiem na przełomie II i III wieku naszej ery. Z pewnością chińskie bułeczki zawdzięczają powodzenie puszystej konsystencji i wyjątkowemu smakowi.